|
Egipt
Na słynnym popiersiu królowej Nefretete nie widać włosów władczyni.
Najprawdopodobniej goliła ona głowę na łyso, a następnie zdobiła ją
wspaniałą peruką z ludzkich bądź zwierzęcych włosów
Starożytni Egipcjanie wierzyli w erotyczną moc włosów i dlatego
przywiązywali dużą wagę do ich codziennych zabiegów pielęgnacyjnych.
Masowanie skóry głowy specjalną pomadą miało zapobiec wypadaniu włosów,
specjalny preparat sporządzony z cielęcej krwi gotowanej w oliwie służył
do maskowania siwizny, zaś henna i indygo używane były w celu nadania
ciemnym włosom czerwonego lub granatowo-czarnego połysku.
W starożytnym Egipcie kosmetyka upiększająca była nierozerwalnie związana
z działaniem o charakterze zdrowotnym. Tu należałoby szukać źródeł
egipskiego zwyczaju golenia głowy i noszenia peruk. Ta dziwna moda miała
swoje higieniczne uzasadnienie – w delcie Nilu panował zazwyczaj
niemiłosierny upał, co przy dużej wilgotności powietrza stwarzało idealne
warunki do rozwoju bakterii. Tylko absolutna czystość mogła uchronić ludzi
przed tropikalnymi chorobami, które zwykle kończyły się śmiercią. Po
ogoleniu głowy okrywano ją peruką z ludzkich bądź zwierzęcych włosów. Na
tak drogie peruki mogli sobie pozwolić jedynie przedstawiciele wyższych
warstw społecznych. Biedniejsi musieli się zadowolić perukami z filcu.
W owym czasie modne były długie czarne peruki, nie tylko podkreślające
urodę swoich właścicieli, ale również chroniące ich przed palącymi
promieniami słońca. Warto wiedzieć, że peruki starożytnych Egipcjan były
znacznie bardziej higieniczne niż współczesne – znajdowały się w nich
klapki z umocowanymi sznurkami. Przez pociągnięcie sznurka otwierało się
klapkę, przez którą do rozgrzanej i spoconej skóry głowy dostawał się
strumień powietrza. Kiedy Egipcjanki udawały się na ucztę, umieszczały na
szczycie peruki stożek z tłuszczem przesycony wonnościami. Podczas
przyjęcia tłuszcz roztapiał się i spływał na ramiona pięknych pań, a woń
perfum rozchodziła się wokół nich.
W starożytnym Egipcie do barwienia włosów używano farb roślinnych
Grecja
Starożytne Greczynki i Rzymianki chętnie układały włosy w tzw. węzeł
Aspazji
Greckie panie domu najczęściej nosiły włosy mocno splecione i
podtrzymywane opaską lub siateczką do włosów. Najprawdopodobniej wszystkie
kobiety w tamtym okresie nosiły na co dzień warkocze i dopiero przy
uroczystych okazjach rozpuszczały włosy i układały je w kunsztowne
fryzury, na których dla ozdoby umieszczały wieńce i diademy ze złota.
Zamożne panie były czesane w domu przez niewolnice.
W antycznej Grecji i Rzymie największą chlubą pięknych kobiet były jasne
włosy. Złote włosy mieli bogowie i herosi, złociste sploty miała też
grecka bogini miłości i piękna – Afrodyta. Ponieważ mieszkanki terenów
basenu śródziemnomorskiego w większości były brunetkami, musiały włożyć
dużo wysiłku w to, by jak najbardziej rozjaśnić swe włosy. W tym celu myły
je w mieszaninie gliny i popiołu, następnie płukały w rumianku, a na
koniec wystawiały na działanie słońca.
Ateny miały nawet własną szkołę fryzjerską. Można tam było zakręcić włosy
w modne pukle – efekt ten uzyskiwano za pomocą rozgrzanego żelaznego
pręta, na który nakręcano loki. Panie udawały się tam również, gdy chciały
zmienić kolor włosów. Farby do włosów przygotowywano w tamtych czasach z
mieszanki ziół, soli mineralnych, ołowiu i miedzi. Zdarzało się jednak, że
tak przygotowana mikstura wypalała klientce włosy, pozostawiając na głowie
bolesne rany...
Rzym
Dla mieszkanek starożytnego Rzymu włosy były jednym z najważniejszych
elementów urody. Prawdziwym elegantkom nie wystarczało jednak, że były one
błyszczące, mocne i zdrowe – musiały być jeszcze jasne. Do rozjaśniania
włosów używano specjalnego mydła sporządzanego z koziego tłuszczu i
popiołu z drewna bukowego. Receptura pochodziła od plemion germańskich.
Włosy traktowane taką maścią i poddawane silnemu działaniu słońca
rzeczywiście nabierały jaśniejszych odcieni. Lekkie płukanki rozjaśniające
sporządzano też z brzozowego popiołu, żółtka i kwiatów rumianku.
Jeśli środek koloryzujący okazywał się nieskuteczny, bogate Rzymianki
sięgały po peruki. Sporządzano je z włosów germańskich i słowiańskich
niewolnic. Splecionymi w warkocze włosami Rzymianki owijały głowę i
upinały je w bardzo wyrafinowaną fryzurę.
To rzymscy fryzjerzy wpadli na pomysł zmieniania mody na fryzurę co sezon.
Jeśli na wiosnę modna była fryzura grecka, to na jesieni ustępowała ona
egipskiemu uczesaniu w loki a la Kleopatra. Rozmaitość w rzymskiej
kosmetyce miała przede wszystkim przyczyny militarne – dzięki rozległości
imperium do Rzymu docierały zarówno orientalne, jak i germańskie nowinki i
przepisy. |